
Na nawłoć, a dosłownie obcy jej gatunek – nawłoć kanadyjską – mówi się potocznie mimoza, choć jej nie przypomina. Bowiem ta prawdziwa mimoza pod wpływem dotyku zwija swe liście, czego nawłoć nie robi. Nawłoć w Polsce jest już uznana za zwiastun jesieni.
Pozostaje długo na swoim posterunku. Wrzesień pomału traci swe kolory, ale ona pozostaje i nadal płonie lśniąc jak złoto, ze względu na uwięzione w kwiatkach letnie promienie słońca.
Uwielbiają ją jpszczelarze, bo kwitnie od końca lipca aż do pierwszych przymrozków I pszczoły mają co jeść. A miód nawłociowy jest bardzo ceniony za swoje wyjątkowo silne działanie antybakteryjne. Nazywany często jest polskim miodem manuka. Miód w smaku jest słodki I szybko się krystalizuje, bo w ciągu 3-6 tygodni od momentu zbioru. Pachnie intensywnie kwiatami nawłoci. Zawiera mnóstwo mikroelementów jak potas, żelazo czy magnez oraz witaminę C i z grupy B. Miód nawłociowy to także bogactwo RUTYNY, uszczelnia oraz wzmacnia naczynia krwionośnei pomaga obniżyć ciśnienie.
Nawłoć to też strażnik układu moczowego człowieka. Napar z nawłoci zwiększa diurezę, oczyszczając organizm z toksyn. Bardzo też pomocny jest przy kamicy nerkowej.
Z ciekawostek – uznano nawłoć kanadyjską ( intruza na naszych terenach) za roślinę “zombie”, ponieważ nawet gdy jej pędy już obumrą, to związki toksyczne pozostają w glebie blokując nadal rozwój gatunkom rodzimym. Choć pięknie wygląda, pojawienie się nawłoci kanadyjskiej na łąkach drastycznie zmienia strukturę gleby. Sprawia ona, że ziemia staje się bardziej sucha i twarda, a pH drastycznie spada.
Słynny wynalazca Henry Ford szukał alternatywnych źródeł produkcji gumy dla przemysłu motoryzacyjnego. Wspólnie z Thomasem Edisonem odkrył, że liście nawłoci zawierają naturalny lateks. Ford wyhodował gigantyczną odmianę nawłoci sięgającą 4 metrów wysokości i wyprodukował z niej opony, a nawet podarował Edisonowi luksusowy samochód z oponami z nawłociowego lateksu.
Małgorzata Mazurek, bajkopisarka FLORA
Fot. Pixabay


