

Od szesnastu lat przed staromiejskim ratuszem w Kołobrzegu czy też przed miejscowym Muzeum Oręża Polskiego można spotkać mincerza. Władysław Obuchowski – prywatnie pasjonat historii – nie ukrywa, że w ten sposób dorabia sobie do emerytury.
To fach zapomniany, bo z czasów średniowiecza. Przed wiekami był to rzemieślnik, który bił monety, jednocześnie był urzędnikiem króla i pilnował tzw. porządku w miejskim skarbcu.
Współczesny kołobrzeski mincerz nie ma aż tylu uprawnień. Po prostu bierze metalowe krążki, kładzie je na stempel i uderza młotem, żeby odbić wzór ze sztancy. Od 2010 roku funkcję tę pełni honorowo mieszkaniec jednej z podkołobrzeskich miejscowości: Władysław Obuchowski . W sezonie wakacyjnym, czyli od maja aż do późnej jesieni można go spotkać codziennie (choć wiele zależy od pogody) w godzinach od 10.00 do 15.00 najczęściej na placu przy kołobrzeskim ratuszu, gdzie ręcznie wybija pamiątkowe monety przy użyciu tradycyjnych narzędzi.
Do wybijania pamiątkowych monet oprócz ciężkiego młota niezbędne są również specjalne matryce, z wzorami zaprojektowanymi przez miejscowych artystów. Jak podkreśla domorosły mincerz-amator, to najdroższy element służący jego działalności. Co możemy ujrzeć na awersie monet? Są to budowle doskonale znane w całej Polsce, charakterystyczne dla Kołobrzegu. Jako pierwsza – jeszcze w 2010 roku powstała moneta z wizerunkiem kołobrzeskiej latarni morskiej. Na drugiej monecie – tej z 2011 roku zaprezentowano wizerunek kołobrzeskiej katedry, obecnie ta średniowieczna świątynia ma status bazyliki. W kolejnym 2012 roku na pamiątkowej monecie – widnieje kołobrzeski ratusz w stylu neogotyckim, a w następnym 2013 roku – niewielki, romański kościółek w podkołobrzeskim Budzistowie. Nie wszyscy turyści bowiem wiedzą, że to właśnie tam – kilka kilometrów od obecnego centrum miasta, a wcale nie nad samym morzem przed wiekami zamieszkali pierwsi słowiańscy osadnicy, którzy przybyli tu razem z wojami Bolesława Krzywoustego. Tu były też – oprócz Gniezna – kolejny ośrodek początków chrześcijaństwa państwa polskiego.
Stąd niektórzy – głównie polscy turyści są czasami mocno zniesmaczeni, że na pamiątkowych monetach widnieje niemiecka nazwa miasta Kolberg, a nie Kołobrzeg. Niektórzy widzą w tym formy zabiegania o względy niemieckich turystów, co podobno ma optymalizować sprzedaż wybijanych monet. – Niestety, nie wszyscy interesują się historią i nie wiedzą, że tak rzeczywiście przez wiele wieków nazywał się kiedyś Kołobrzeg. Stąd niektóre wybijane przeze mnie monety na rewersie noszą polską, a niektóre niemiecką nazwę miasta. W zależności od epoki, którą prezentują – wyjaśnia kołobrzeski mincerz.
Zawirowania historyczne sprawiły bowiem, że to nadmorskie miasto jako Kołobrzeg podlegało przed wiekami początkowo pod władztwo polskich Piastów. W XII wieku Kołobrzeg stał się posiadłością biskupstwa w Kamieniu Pomorskim, a w 1255 roku książę Warcisław III i biskup kamieński Herman von Gleichen podpisali dokument o lokacji miasta na prawie lubeckim. Od tego czasu na Pomorzu coraz to silniej zaczęły zaznaczać się wpływy niemieckie, a miasto zaczęto nazywać już nie Kołobrzegiem, ale Kolbergiem. Zmieniło się to dopiero po drugiej wojnie światowej.
Na działalność miejscowego współczesnego mincerza przychylnym okiem patrzą władze miasta traktując je jako element promocji, w dodatku wykonywanej z prawdziwą pasją.
Jolanta Wiatr
Fot. Jolanta Wiatr


