
Ten nadmorski kurort od kilku dni jest słynny w całym kraju. Wszystko za sprawą popularnego influensera, dziennikarza i podróżnika, który nie mógł nadziwić się zwyczajom panującym w kołobrzeskich toaletach miejskich, czemu dał wyraz w swej nieco prześmiewczej publikacji. A jak było?
W jednym z ogólnopolskich portali pojawiła się informacja, która mogła zaskoczyć wielu turystów. Opisano tam sytuację, która spotkała jednego z dziennikarzy ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, który zauważył w publicznej toalecie przy latarni morskiej tabliczkę z prośbą o niemycie nóg w zlewie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie informacja o wysokiej karze grzywny za złamanie tego zakazu. Autor publikacji Michał Cessanis napisał też, że skontaktował się z miejscową informacją turystyczną, gdzie usłyszał, że za umycie nóg w zlewie grozi mandat w wysokości 500 zł.
Brzmi groźnie, choć nieprawdopodobnie, więc to sprawdziliśmy. I rzeczywiście, napis jest! „Bezwzględny zakaz mycia nóg. Piasek powoduje niedrożność kanalizacji. Kara grzywny!” To właśnie ten napis umieszczony na dużej tabliczce w widocznym miejscu w publicznej toalecie przy latarni morskiej w Kołobrzegu wywołał ogólnopolską dyskusję na temat tego, co wolno, a co jest bezwzględnie zakazane w miejskim WC. Wszystko to w niezbyt pozytywny sposób „rozsławiło” Kołobrzeg. Za to w całym kraju …
A stało się to właśnie, jak się okazało, za sprawą dziennikarza i podróżnika Michała Cessanisa, który opublikował w Internecie zdjęcie z kołobrzeskiej toalety. – A nie lepiej, zamiast straszyć plażowiczów grzywną, byłoby zamontować przy miejskich szaletach i wyjściach z plaży kraniki z wodą do obmywania stóp? Kara finansowa za umycie nóg w umywalce ma wynosić 500 zł. Poinformował mnie o tym pan z miejskiej informacji turystycznej, do której zadzwoniłem w tej sprawie – napisał dziennikarz National Geographic Traveler. I rzeczywiście, taka tabliczka znajdowała się w toalecie.
Wyjaśnień w tej sprawie udzielił rzecznik prasowy magistratu Michał Kujaczyński. Poinformował, że toalety są dzierżawione, a po kontakcie z dzierżawcą okazało się, że tabliczka była samodzielną, oddolną inicjatywą pracowników. – Jak tylko dowiedzieliśmy się, że taki komunikat został wywieszony, natychmiast zareagowaliśmy – tłumaczy rzecznik prasowy Urzędu Miasta Kołobrzeg. Jak podkreśla, nie ma mowy o żadnej karze. Apel o to, by nie myć stóp z piasku pozostaje natomiast aktualny, a dzierżawca toalet rzeczywiście zgłaszał w magistracie problem z zapychaniem sieci przez piach.
Od teraz apel ma mieć jednak charakter prośby, a nie groźby, a kontrowersyjna tabliczka z groźbą grzywny już zniknęła z toalety. Pozostała natomiast sama prośba, aby nie myć nóg w zlewie. Jak się dowiedzieliśmy, przy wielu polskich plażach standardem są niewielkie myjki do stóp, pozwalające opłukać nogi bezpośrednio po zejściu z piasku. W Kołobrzegu takich miejsc wciąż brak.
Być może zamieszanie wokół tabliczki stanie się impulsem do montażu takich urządzeń. W końcu łatwiej umyć nogi pod prysznicem lub myjką do stóp niż obawiać się, czy nie grozi za to mandat. Sytuacja ta wywołała szerszą dyskusję. Od lat Kołobrzeg stara się budować swój wizerunek jednego z najlepszych kurortów w Polsce. Tymczasem po zejściu z plaży wielu turystów n adal nie ma co zrobić z uwierającym piaskiem w butach, choć rozwiązanie problemu jest takie proste.
Jolanta Wiatr
Fot.Archiwum Gazety Kołobrzeskiej


