Osiołki, psy i konie, które pomagają leczyć

Kontakt człowieka ze zwierzęciem od dawna uznawany jest za jedną z naturalnych form wsparcia emocjonalnego i terapeutycznego. Coraz częściej animaloterapia staje się ważnym elementem wspomagającym rehabilitację, terapię dzieci ze spektrum autyzmu, osób z niepełnosprawnościami czy pacjentów z trudnościami emocjonalnymi. O tym, jak wygląda codzienna praca animaloterapeuty, jakie znaczenie mają w niej odpowiednio przygotowane zwierzęta oraz dlaczego osiołki potrafią wyciszać emocje lepiej niż niejedna terapia, rozmawiamy z Małgorzatą Szczyburą – magister fizjoterapii, animaloterapeutką i prezeską Fundacji PROSANUS.

Renata Bech (RB): Czym zajmuje się animaloterapeuta?

Małgorzata Szczybura (Msz): Animaloterapeuta, nazywany również zooterapeutą, to specjalista wykorzystujący kontrolowany kontakt ze specjalnie wyszkolonymi zwierzętami do wspomagania leczenia, rehabilitacji oraz edukacji. Prowadzi zajęcia terapeutyczne z udziałem zwierząt, które stają się ważnym wsparciem w pracy z pacjentem. Najczęściej są to dzieci, jednak taka forma terapii jest również skierowana do osób dorosłych.

RB: Czy taką specjalizację zdobywa się już podczas studiów?

Msz: Nie do końca. Studia dają podstawy, natomiast animaloterapia wymaga dodatkowych kursów i szkoleń z zakresu m.in. hipoterapii, dogoterapii czy onoterapii, czyli terapii z udziałem koni, psów lub osłów.

To bardzo szeroka dziedzina, ponieważ w terapii można wykorzystywać wiele gatunków zwierząt – od koni i osłów, po owce, kozy, ptaki, gryzonie, a nawet niektóre gady. Zwierzęta pomagają terapeucie dotrzeć do osoby potrzebującej wsparcia, otworzyć ją emocjonalnie i ułatwić proces terapeutyczny.

RB: Czy zwierzęta przeznaczone do terapii muszą odznaczać się jakimiś szczególnymi cechami?

Msz: Zdecydowanie tak. Najważniejszy jest charakter zwierzęcia. Musimy mieć pewność, że zarówno pacjent, jak i zwierzę są bezpieczni. Zwierzę terapeutyczne powinno być łagodne, spokojne, cierpliwe i otwarte na kontakt z ludźmi.

Istotna jest również odpowiednia budowa i wielkość zwierzęcia. W przypadku hipoterapii koń musi być „wygodny” dla pacjenta i dostosowany do jego wieku oraz możliwości terapeuty. Dla dzieci wybiera się zwykle mniejsze konie, natomiast dla dorosłych mogą być większe. Terapeuta cały czas towarzyszy pacjentowi, kontroluje przebieg zajęć i musi mieć możliwość swobodnej pracy przy zwierzęciu.

RB: Czy prowadzi Pani terapię tylko tu na miejscu w Pakoszowie ?

Msz: Tutaj prowadzimy hipoterapię oraz onoterapię. Ale często wyjeżdżamy z osiołkami do różnych placówek. Obecnie prowadzimy zajęcia m.in. w szpitalu MSWiA w poradni dla dzieci ze spektrum autyzmu.

Nasza terapia ma charakter wspierający. Nie zastępuje leczenia, ale pomaga dzieciom pracować nad emocjami, komunikacją czy sensoryką. Dzieci ze spektrum autyzmu często mają trudności z odbieraniem różnych bodźców, a kontakt ze zwierzęciem pozwala im stopniowo oswajać się z dotykiem, fakturami czy zapachami.

Osiołki mają różną strukturę sierści w zależności od miejsca na ciele, dlatego głaskanie ich dostarcza wielu bodźców sensorycznych. Dziecko może poczuć ciepło zwierzęcia, jego oddech czy zapach. To wszystko wspiera rozwój i pomaga w regulacji emocji.

Osły mają też niezwykłą zdolność wyciszania ludzi. Są spokojne, cierpliwe i bardzo dobrze wpływają nie tylko na dzieci, ale również na dorosłych.

RB: Czy pamięta Pani szczególnego pacjenta, którego terapię można uznać za sukces?

MSz:
Tak, prowadziłam dogoterapię z chłopcem, który panicznie bał się psów. Proces był długi i wymagał cierpliwości. Na początku siedzieliśmy jedynie w sali, a ja opowiadałam mu o psie czekającym za drzwiami.

Z czasem pies mógł wejść do sali i przebywać w drugim jej końcu. Kolejne spotkania pozwalały chłopcu stopniowo oswajać się z jego obecnością. W końcu pies mógł podejść bliżej, aż pewnego dnia chłopiec sam wyciągnął rękę i zaczął go głaskać. To był ogromny sukces terapeutyczny.

RB: Czy istnieją przeciwwskazania do terapii ze zwierzętami?

MSz:
Tak. Przeciwwskazaniem mogą być m.in. alergie na sierść zwierząt lub bardzo silny lęk przed nimi. Oczywiście staramy się pracować nad oswojeniem obaw, ale nie można zmuszać dziecka do kontaktu ze zwierzęciem.

Ostrożność zachowujemy również w przypadku pacjentów wykazujących silne zachowania agresywne. Bezpieczeństwo dziecka jest priorytetem, ale równie ważne jest bezpieczeństwo zwierzęcia. Zwierzę terapeutyczne to nasz partner w pracy i nie możemy narażać go na traumatyczne doświadczenia.

RB: Czy po zwierzętach widać zmęczenie terapią?

MSz:
Tak, bardzo wyraźnie. Osiołki świetnie komunikują moment, kiedy mają już dość zajęć. Po prostu odchodzą i izolują się od grupy. Nie robią tego agresywnie – spokojnie sygnalizują potrzebę odpoczynku.

Dzięki doświadczeniu wiem, że mogą pracować maksymalnie około trzech–czterech godzin dziennie. Potem potrzebują przerwy. Staramy się więc organizować zajęcia tak, aby nie przeciążać zwierząt.

RB: Czy taka terapia może być refundowana przez NFZ?

MSz:
Tak, jak najbardziej.

RB: Jak wygląda skierowanie na takie zajęcia?

MSz:
Dzieci trafiają najpierw do psychologów lub psychiatrów pracujących w poradniach i ośrodkach terapeutycznych. Tam kwalifikowane są do różnych form wsparcia, w tym również do terapii ze zwierzętami.

W ramach NFZ zajęcia są bezpłatne dla rodziców. Ja sama pracuję w Szpitalu MSWiA i w ramach swoich obowiązków prowadzę tam terapię z udziałem zwierząt.

RB: Czy zajęcia odbywają się grupowo czy indywidualnie?

Msz: W przypadku dzieci ze spektrum autyzmu zajęcia prowadzone są indywidualnie. Dzięki temu mogę w pełni skupić się na potrzebach dziecka oraz obserwować reakcje zwierzęcia.

RB: A jak wygląda praca z dorosłymi?

Msz: Dla dorosłych prowadzimy prywatne warsztaty rozwojowe. Osiołki uczą komunikacji, stawiania granic i życia we własnym tempie.

Choć stereotypowo mówi się o „upartym ośle”, są to zwierzęta niezwykle inteligentne i asertywne. Ich zachowania można świetnie wykorzystać w pracy nad rozwojem osobistym. Uczestnicy warsztatów często dzielą się refleksjami, które są dla mnie bardzo inspirujące. To pokazuje, jak ogromny potencjał terapeutyczny mają te zwierzęta.

RB: Jak można się umawiać na spotkanie/terapię?

MSz:
By się umówić można kontaktować się z Fundacją PROSANUS w Piechowicach (Pakoszów) telefonicznie, przez stronę internetową lub Facebooka. Wystarczy wpisać nazwę fundacji, aby znaleźć wszystkie potrzebne informacje kontaktowe.

RB: Dziękuję za rozmowę.

Fot. Renata Bech

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opublikuj post: