Roboty pomagają turystom i… chorym

Edward Warchocki – najbardziej znany w Polsce robot humanoidalny „odwiedził” Kołobrzeg, aby pomagać turystom. Inne – tym razem bezimienne roboty, pomagają szczecińskim pacjentom odnaleźć się w szpitalnej rzeczywistości.

Edward Warchocki zdobył już ogromną popularność w internecie. Rozmawiał z piłkarzami reprezentacji Polski, znanymi politykami, a nawet przeganiał już dziki w Warszawie. To pierwszy w Polsce fizyczny robot influencer stworzony przez Radosława Grzelaczyka i Bartosza Idzika, bazujący na konstrukcji humanoidalnego robota Unitree G1.

Dzięki autonomicznemu systemowi sztucznej inteligencji prowadzi swobodne rozmowy z przechodniami. Przygody Edwarda można oglądać w mediach społecznościowych, nagrania śledzą już nawet setki tysięcy osób.

W Kołobrzegu Warchocki pojawił się w okolicach molo, wzbudzając wielkie zainteresowanie wśród spacerowiczów, a zwłaszcza u dzieci i młodzieży. Opublikowany w internecie filmik, zatytułowany: „Wszędzie krojom”, odnosił się właśnie do opłat za kołobrzeskie molo. Na nagraniu widać, jak robot otoczony grupką dzieci nawołuje do bezpłatnego wstępu na molo. – Molo to nasze dobro narodowe, powinno być dostępne dla wszystkich za darmo. Dla dzieciaków, dla turystów, dla nas wszystkich – głosił robot bazujący na sztucznej inteligencji, co pozwoliło mu szybko odnaleźć informacje o zniżkach na molo. Robot kilkakrotnie też w swojej przemowie zwracał się do „burmistrza” Kołobrzegu chociaż tu od zawsze urzęduje „prezydent”. – Weź pan pod uwagę głos ludzi i tych dzieciaków, które tu ze mną stoją. Zrób pan tak, aby molo było darmowe dla wszystkich. Nawet jeśli nie na sezon, to chociaż na weekend, proszę – apelował Warchocki.

Tyle w kwestii popularnej, wakacyjnej rozrywki. Tymczasem w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Szczecinie do pielęgniarskiej załogi też niedawno dołączyły roboty. Choć dyżurują dopiero od kilku dni, to już spisują się na medal. Doradzają pacjentom, wyświetlają edukacyjne filmy i podnoszą morale współpracowników tanecznymi popisami, czym wprowadzają ich w lepszy nastrój i co tu kryć – robią prawdziwą furorę.

Na razie robo-pomocnicy pracują w Klinice Chirurgii Ogólnej oraz Klinice Urologii, ale niedługo trafią na większość oddziałów. – Pacjenci są początkowo bardzo zaskoczeni, że nagle… jakaś maszyna wjeżdża do ich sali chorych. Rozmawia z nimi, podpowiada, jak ćwiczyć. Myślę, że pacjenci do tego typu pomocy z czasem się przyzwyczają – mówi Mateusz Iżakowski z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 PUM w Szczecinie.

Choć dla wielu to po prostu medyczna nowinka, okazuje się, że pierwsi robo-pomocnicy w szczecińskich szpitalach powoli stają się pełnoprawnymi pracownikami i choć staż mają jak dotąd bardzo krótki, już wiele potrafią.– Na razie przykładowo zbierają informacje na temat dolegliwości pacjenta, są zaprogramowane w taki sposób, że zadają pytania, na przykład jak pacjent określa swój ból w skali od 0 do 10. Oprócz tego mamy też robota, który transportuje np. ciężkie materiały medyczne – poinformowała Aleksandra Dreas, zastępca pielęgniarki oddziałowej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM w Szczecinie.

Pacjentom szczecińskich szpitali robo-personel również od początku przypadł do gustu i chętnie korzystają z jego pomocy. – Czasami, jak słuchamy po przywiezieniu do szpitala, co nam zaleca obsługa, wiele rzeczy nam umyka. Za to zestaw informacji, który kilka razy „cierpliwie” powtórzony usłyszałem od robota i potem na spokojnie przeanalizowałem, dla mnie, kiedy przychodziłem na oddział w bólu i w emocjach, moim zdaniem jest dobrym pomysłem – skomentował pacjent.

Jolanta Wiatr

Fot. Archiwum Gazety Kołobrzeskiej

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opublikuj post: