Wiedza i czujność to podstawy bezpieczeństwa




Spotkania z cyklu „Obyśmy bezpieczni byli” odbywają się zgodnie z planem. Raz w miesiącu do Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych przyjeżdża Rafał Piotr Szymański, kierownik Referatu Spraw Obronnych i Ochrony Ludności Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Jeleniej Górze, który opowiada, jak należy się zachowywać w obliczu różnych zagrożeń.

Już na pierwszym spotkaniu dowiedzieliśmy się, jak odczytywać alarm dźwiękowy, emitowany przez syreny miejskie – trzyminutowy modulowany sygnał oznacza alarm bombowy, zaś jego odwołanie to trzyminutowy sygnał ciągły. Pan Rafał opowiadał też nam o zasadach zachowania się w sytuacji ataku bombowego, poinformował o schronach, które są przygotowywane w Jeleniej Górze i uspokoił, że to, iż prowadzi takie szkolenie nie oznacza, że wojna wybuchnie – po prostu lepiej wszystko wiedzieć i być przygotowanym nawet wtedy, gdy się to nie przyda. Opowiadał też o wojnie hybrydowej, która polega między innymi na zakłócaniu przepływu informacji oraz sabotowaniu sieci elektrycznej czy wodociągowej, co może skutkować przerwami w dostawie prądu, wody czy Internetu. Dlatego zawsze warto mieć w domu zapas wody pitnej, żywności, leków, gotówki, baterie, świeczki, latarki oraz naładowany duży powerbank.

W siedzibie Sejmiku Osób Niepełnosprawnych miało miejsce już piąte spotkanie z cyklu „Obyśmy bezpieczni byli”. Tym razem Pan Rafał spotkał się z członkami Stowarzyszenia Inwalidów Wzroku i tłumaczył im zasady wojny hybrydowej, którą Rosjanie prowadzą z nami od dłuższego czasu. Polega ona na skłócaniu i zastraszaniu polskich obywateli tak, aby cały naród chciał się poddać zanim jakikolwiek dron czy czołg przekroczy naszą granicę.

Jednym z zadań pracowników Referatu Spraw Obronnych i Ochrony Ludności Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Jeleniej Górze jest budowanie w obywatelach słynnej fińskiej odporności, czyli hartu ducha, aby byli w stanie przeciwstawić się wszystkim zagrożeniom, które staną się ich udziałem.

Odporność społeczną zyskujemy przez przygotowanie się na każdą ewentualność. A czego możemy się spodziewać? Awarii bankowości elektronicznej, bankomatów i kart płatniczych, przerw w dostawie wody, prądu i Internetu. Dlatego należy zawsze mieć w domu kilka butelek wody mineralnej, zapas jedzenia na kilka dni i gotówkę. Jeżeli zabraknie prądu, sytuację uratuje latarka i baterie. Dzięki temu spokojnie doczekamy do momentu, aż energetyka naprawi uszkodzenia. I właśnie takich sytuacji należy oczekiwać, a nie bombowców, czołgów i nalotów. Wojna hybrydowa właśnie polega na tym, aby nas przestraszyć i wytrącić z tego komfortu, w którym żyliśmy przez ostatnie lata i który nie do końca docenialiśmy. I aby przestraszeni obywatele zareagowali na te wszystkie groźby i sugestie zgodnie z rosyjskim planem, czyli spełnili wszystkie ich żądania.

Rosyjska koncepcja wojny hybrydowej, stworzona przez Jewgienija Messnera w latach siedemdziesiątych, a obecnie rozwinięta przez Walerija Gerasimowa, prawą rękę Putina – stratega głównego wojsk rosyjskich, polega na tym, aby w maksymalnym stopniu utrudnić życie mieszkańców. Gerasimow mówi, że każdy, nawet najlepiej funkcjonujący kraj jest w stanie zostać zdestabilizowany w kilka dni i Rosjanie właśnie to próbują zrobić. Dlatego wynajmują przestępców, którzy za pieniądze są skłonni uszkodzić wodociąg, przerwać kabel, zniszczyć tory kolejowe czy jakiś maszt nadający sygnał radiowy lub internetowy. I tego typu rzeczy już się zdarzają, bo mamy co najmniej kilkanaście potwierdzonych oficjalnie zgłoszeń ataków na przykład na wodociągi, na stacje uzdatniania wody, na stacje regazyfikacji. Nie wszystkie są zgłaszane, nie wszystkie są też wiązane bezpośrednio z działaniami służb rosyjskich.

Ważnym elementem odporności społecznej jest czujność obywateli. Jeżeli widzimy obce osoby, które się dziwnie zachowują, samochody ciężarowe zaparkowane w niewłaściwych miejscach, to powinniśmy wziąć telefon, zadzwonić na 112 i powiedzieć, że widzimy coś nietypowego, dziwnych ludzi, kręcących się w miejscu, w którym nie powinno ich być. I poprosić o sprawdzenie, czy nie dzieje się tu coś złego.

Z drugiej strony dokonywane są obecnie potężne zakupy na obronność i ochronę ludności. Miasto Jelenia Góra dostało ponad 5 milionów złotych na tego typu wydatki, powiat około 7 milionów i to jest tylko pierwsza transza, a będą następne. Dzięki tym pieniądzom dokonywane są obecnie zakupy potrzebnego wyposażenia, zapasów i przygotowywane miejsca schronienia na wypadek konfliktu. Szykowane i odnawiane są też magazyny.

Wśród zakupów znajdują się: stacje uzdatniania wody, agregaty, regały magazynowe, zbiorniki na wodę, zbiorniki na paliwo, łodzie ratunkowe na wypadek powodzi, sprzęt ochrony typu kamizelki, hełmy i inne.

Tak więc, jak widać, miasto dba o bezpieczeństwo swoich mieszkańców. Ale to my sami musimy w sobie wypracować odporność na działania Rosjan i pamiętać, że nie wolno nam dać się skłócić i przestraszyć. Bo o to im właśnie chodzi.

Łukasz Muraszko

Fot. Archiwum KSON

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Opublikuj post: