

Na dachu nowego budynku onkologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Szczecinie powstał wyjątkowy taras. To efekt inicjatywy młodych wolontariuszy, którzy stworzyli miejsce mające przynieść pacjentom wytchnienie, relaks i nadzieję na lepsze jutro.
Kilka miesięcy temu była tam pusta przestrzeń. Dziś nie tylko wzrok przyciągają kwitnące hortensje. To przestrzeń o wartości terapeutycznej. – Jest również bardzo istotna i wpływa na poprawę komfortu leczenia i przebieg terapii – powiedział dr n. med. Rafał Becht z Oddziału Klinicznego Onkologii, Chemioterapii i Immunologii Nowotworów USK nr 1 PUM w Szczecinie.
Pomysł zielonego tarasu zrodził się kilka miesięcy temu, gdy ojciec pani Agaty przebywał na tutejszym oddziale. Brakowało wówczas miejsca na wspólne rozmowy, gdzie byłoby można oderwać smutne myśli od choroby. – Odpocząć, trochę pooddychać świeżym powietrzem, mieć kontakt z naturą dla takich osób, które cierpią, które są de facto skoszarowane w pomieszczeniach szpitalnych, to jest bardzo wielka potrzeba – podkreśliła Agata Mazurek-Bąk, pomysłodawczyni tej inicjatywy. Od potrzeby do realizacji droga była krótka. Udało się zdobyć na ten cel grant, a córki pani Agaty skrzyknęły kilkoro swoich znajomych. Grupa kilkunastoletnich wolontariuszy zakasała rękawy i w wolnym czasie ustawiła zakupione meble, posadziła zieleń. – Po prostu przyszliśmy i zrobiliśmy to co trzeba, to nie jest nic wielkiego, bo nie chodzi o nas, ale o pacjentów onkologicznych, którzy walczą z chorobą i będą z tego korzystać – stwierdziła skromnie Helena Biskupska, młoda wolontariuszka.
Na kolejny apel inicjatorów akcji odpowiedzieli też „Muszkieterowie Szpiku”. – Będziemy na tym tarasie rozkładać też parasole, bo czasem spadnie deszczyk, czasem mocno przyświeci słońce, a przecież chodzi o to, aby tutaj wszyscy pacjenci – podopieczni szpitala onkologicznego mieli tu wytchnienie, cień oraz chociaż odrobinę komfortu i wypoczynku na świeżym powietrzu – wyjaśnia Paweł Rosiak, wolontariusz „Muszkieterów Szpiku”. – To jest przecież nasza dzielnica, w której mieszkamy od lat. Być może na ten oddział w przyszłości trafi ktoś z naszej rodziny i też chcielibyśmy, żeby mógł mieć miejsce, z którego pomimo ciężkiej choroby, miło się korzysta – podkreśliła Zosia Bąk, inna wolontariuszka. Miejsce, które niedawno powstało z potrzeby serca, obecnie daje wytchnienie wielu pacjentom, ich rodzinom oraz personelowi szpitala.
Niektórzy z nich, którym choroba nie pozwala na samodzielne dotarcie na taras, przywożeni są na szpitalnych łóżkach. – Fantastycznie to tutaj wygląda: niebo, zielone rośliny. Naprawdę nie sądziłam, że w szpitalu można się tak zrelaksować i choć na chwilę zapomnieć o chorobie – mówi pani Karolina pacjentka oddziału onkologicznego, jedna z pierwszych tego lata, której udało się skorzystać z tej możliwości.
Tymczasem, ponieważ pomysł doskonale się sprawdził i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, na młodych wolontariuszy czeka następne, poważne wyzwanie: kolejny, większy szpitalny taras czeka na następny wielki zryw.
Jolanta Wiatr
Fot. FB Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr1 PUM w Szczecinie


