
Marzenia to w początkowej fazie jedynie wytwory naszej wyobraźni, pewne pomysły, pragnienia, które chcemy realizować. Są również osoby, które oprócz marzeń chcą, aby dzięki realizacji ich skorzystały na nich także inne osoby. Właśnie takie marzenie miała Anna Guzek – mieszkanka Gliwic, nauczycielka, katechetka, miłośniczka wypraw rowerowych, która 28 czerwca br. wyruszyła na swoją rowerową pielgrzymkę do Santiago de Compostela żegnana przez przyjaciół i uczestników gliwickiej „Parkowej Prowokacji Biegowej”.
Ta wyprawa rowerowa to przeszło 3800 kilometrów, a każdy przejechany kilometr przybliżał ją do ważnego celu – zebrania pieniędzy na zakup specjalistycznego „wytchnieniobusa” do przewozu osób z niepełnosprawnościami dla Fundacji „NieOdkładalni”.
Anna Guzek jest miłośniczką wypraw rowerowych, wulkanem energii, osobowością nie do zatrzymania, która zaszczepiła w swoich uczniach rowerowego bakcyla, dopingowała w trudnych chwilach, dodawała otuchy i wspierała, gdy komuś wydawało się, że już nie da rady. Założyła klub rowerowy. Tworzyła go grupa uczniów ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 21 im. H. Sienkiewicza w Gliwicach – Sośnicy. Co roku wyruszają do odległych zakątków Polski, by pokonywać kilometry w szczytnym celu, np. na rzecz gliwickiego Hospicjum. Na hiszpańską wyprawę wyruszyła jednak samotnie. Celem było Santiago de Compostela, cel pielgrzymek z całego świata. To 3800 km od Gliwic.
Przed wyjazdem powiedziała: – Oczywiście mam trochę obaw związanych z wyprawą, to naturalne. Najważniejsze, żeby forma nie zawiodła, dopisało zdrowie. Wszystko mamy w głowie. To ona pracuje nad dotarciem do celu. Motywację mam silną. Jadę dla siebie i Fundacji „NieOdkładalni”, która wspiera opiekunów i rodziny osób z niepełnosprawnościami wymagających opieki przez 24 godziny na dobę. Chcę pomóc w zakupie „wytchnieniobusa” do przewozu osób chorych. Szukam sponsorów, którzy zapłacą za przejechane przeze mnie kilometry – każdy kilometr to cegiełka dobra.
Z rowerem Anna Guzek jest za pan brat. Jeździ od 3. roku życia. Zaczynała od razu od dwóch kółek. To było na wczasach w Nierodzimiu, jeździć uczył ją tata. Od tamtej pory przejechała dziesiątki tysięcy kilometrów, ma za sobą m.in. wyprawę do Rzymu, Monachium, Wiednia, Kirgistanu, Rumunii, Malezji, Gruzji, Albanii i Izraela. Ale Santiago to była wyprawa życia. Czekała na nią od dawna, intensywnie przygotowywała się od roku.
Podróż na dwóch kółkach trwała 40 dni i przez m.in. Wrocław, Zgorzelec, południowe Niemcy, Belgię, Holandię, Francję i tzw. szlakiem francuskim liczącym ok. 780 km dotarła do Santiago de Compostela.
Andrzej Koenig, ociemniały
Fot. Użyczone


