
Niewidomi, seniorzy niepełnosprawni ruchowo, korzystający z wózków inwalidzkich i balkoników nie cieszą się z dobrodziejstw kuracji w Międzyzdrojach, bo boją się korzystać z niebezpiecznego przejścia dla pieszych przy ul. Zwycięstwa. Muszą je pokonać wiele razy dziennie. Do kilku wypadków tu już doszło, ale podobno – nic nie można z tym zrobić…
W czerwcu ub. roku na łamach dwumiesięcznika „Niepełnosprawni Tu i Teraz” oraz na portalu: www.lepszezycie.info opisaliśmy obszernie przebieg kuracji w Międzyzdrojach osób niepełnosprawnych, które ze względu na problemy ze wzrokiem i poruszaniem się mogą być narażone na znaczne niebezpieczeństwo. Ośrodek „Delfin”, w którym zakwaterowani są wypoczywający oraz budynek gdzie mieści się stołówka położone są po dwóch stronach ulicy Zwycięstwa. To ruchliwa droga wojewódzka nr 102, którą niemal przez cały rok ciągnie nad morze nieprzerwany sznur pojazdów. Niepełnosprawni goście w drodze na posiłki i dalej na plażę pokonać ją mogą wyłącznie przez najbliższe przejście dla pieszych, znajdujące się w odległości ok. 90 m. Powiecie, że to niedaleko, ale przyjrzyjcie się osobie niewidomej czy z balkonikiem jak przechodząc najszybciej jak potrafi przez pasy, usiłuje uniknąć zderzenia z pędzącym samochodem.
Do kilku niebezpiecznych zdarzeń w tym miejscu już doszło. Jak informuje portal ikamien.pl, na tym samym przejściu dla pieszych przy ulicy Zwycięstwa w listopadzie 2021 roku samochód potrącił 68-letniego mężczyznę. W ciężkim stanie, z urazem głowy, został zabrany przez śmigłowiec LPR do szpitala w Szczecinie.
Ponieważ uczestnicy kuracji tylko w czerwcu 2025 roku wielokrotnie w tym miejscu niemal cudem uniknęli potrącenia, czego świadkiem byli inni uczestnicy turnusu – Stanisław Schubert, prezes Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, a jednocześnie Społeczny Rzecznik Osób Niepełnosprawnych i Pacjentów Ziemi Jeleniogórskiej postanowił zareagować i zapobiec niepotrzebnemu prowokowaniu losu. Zgodnie z logiką, zasugerowano władzom kurortu, że najprostszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie w tym miejscu sygnalizacji świetlnej, znaków drogowych z ograniczeniem prędkości lub ostrzegawczych: Niewidomi/Niepełnosprawni, ewentualnie spowalniacza, tzw. leżącego policjanta. Proste? Niekoniecznie.
Od kilku lat, a konkretnie od lipca 2022 roku prezes Stanisław Schubert prowadzi obfitą korespondencję z władzami gminy Międzyzdroje, radnymi oraz z instytucjami mogącymi pomóc w tej sprawie. Prośbę o pochylenie się nad problemem otrzymali również: administrator rzeczonej drogi tj. Zachodniopomorski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Koszalinie, Policja i Prokuratura.
W czerwcu 2023 roku Stanisław Schubert przypomniał się burmistrzowi Międzyzdrojów i w lipcu tego samego roku z wydziału drogownictwa Gminy kurortu odezwał się zatrudniony tam inspektor dając nadzieję na pozytywne zmiany, Po czym… znów wszystko umilkło na rok. Nie chcąc być uznanym za natręta, prezes Schubert odezwał się do władz Międzyzdrojów oraz Rady Miasta po kolejnym roku – w lipcu 2024. Właśnie w całym kraju trwały obchody 5-lecia rocznicy uchwalenia w sejmie ustawy o powszechnym zapewnieniu dostępności dla osób niepełnosprawnych i ze szczególnymi potrzebami, likwidowaniu barier architektonicznych, integracji. Prezes chciał dyplomatycznie dać do zrozumienia, że dla osób niepełnosprawnych – takich jak oni – najlepszą pomocą byłoby choć oznakowanie feralnego przejścia, znakami ostrzegawczymi, że z racji usytuowania w tym miejscu bazy zabiegowej, należy zwrócić szczególną uwagę na przemieszczające się tędy osoby niepełnosprawne i niewidome.
W 2025 roku było znów kilka pisemnych prób interwencji, które podjął prezes Stanisław Schubert. Ostatnią nadzieją osób niepełnosprawnych wydawała się próba zainteresowania problemem Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich we Wrocławiu. 8 stycznia 2026 roku nadeszła odpowiedź, a w niej: (…) Wskazano, że w rejonie ośrodka „Delfin” funkcjonują obecnie dwa przejścia dla pieszych, zlokalizowane w odległości około 90 m oraz 200 m. Jak wskazał komendant powiatowy policji, utworzenie kolejnego przejścia mogłoby nie tylko nie poprawić bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu, lecz wręcz je obniżyć ponieważ nadmierna liczba oznakowanych przejść negatywnie wpływa zarówno na zachowanie kierujących pojazdami, jak i pieszych, którzy również zobowiązani są do zachowania szczególnej ostrożności przy przekraczaniu jezdni. Rozważano alternatywne rozwiązania, takie jak przeniesienie istniejącego przejścia, jednak obecnie brak jest przesłanek pozwalających uznać je za optymalne. Z uwagi na znaczne natężenie ruchu, rozwiązaniem mogącym realnie poprawić bezpieczeństwo w tym miejscu byłaby budowa przejścia podziemnego. Jednocześnie analiza zdarzeń drogowych z lat 2020–2025 nie wykazała w omawianym rejonie wypadków z udziałem niechronionych uczestników ruchu drogowego. W konsekwencji nie poparto lokalizacji nowego przejścia dla pieszych, uznając, że mogłoby to negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Przedstawione stanowisko komendanta powiatowego policji pozostaje zbieżne ze stanowiskiem burmistrza Międzyzdrojów, który wskazał, że zwiększanie liczby przejść dla pieszych nie zawsze przekłada się na poprawę bezpieczeństwa. W ocenie burmistrza może to prowadzić do powstawania zatorów drogowych, a w dalszej kolejności do zagrożenia życia i zdrowia osób oczekujących na pomoc służb ratowniczych (…) – odpowiedziała niepełnosprawnym Katarzyna Sobańska-Laskowska, pełnomocnik terenowy RPO.
No cóż, odpowiedź pełnomocniczki RPO co prawda nie spełniła oczekiwań niepełnosprawnych, ale pocieszający w tym wszystkim może być fakt, że odmowa pomocy ze strony wszystkich instytucji zapadła z troski, z myślą o ich bezpieczeństwie…. (patrz kuriozalna argumentacja rzeczniczki oraz wszystkich poinformowanych o problemie instytucji powyżej). Okazuje się więc, że wszyscy pozornie z ogromną życzliwością pochylają się nad problemem, demonstrują jak bardzo rozumieją racje osób niepełnosprawnych – i tyle tego! Niestety, jakichkolwiek widocznych efektów tej troski brak. Przejście jak było niebezpieczne – tak jest nadal, a niewidomi oraz inwalidzi z balkonikami, aby przetrwać – najwidoczniej powinni poruszać się po nim z szybkością kozicy.
Zachodzimy w głowę, czy chodzi tu wyłącznie o pieniądze, brak empatii, czy brak też kompetencji? Okazuje się, że mniej skomplikowaną sprawą było wysłanie kolejnego Polaka w kosmos, o czym zadecydowano w czasie kilkunastu miesięcy, niż montaż zwykłego znaku drogowego czy spowalniacza. Mijają kolejne lata, a w tej kwestii ani drgnie i nadal nie dzieje się nic.
– Międzyzdroje to piękny nadmorski kurort o cudownym klimacie, miejsce pozornie idealne na kurację, osoby niepełnosprawne powinny poważnie zastanowić się, czy powinny skorzystać z niej właśnie tutaj. Nadmorski klimat jest tu wspaniały, ale brakuje innego, ważniejszego „klimatu”,dotyczącego zrozumienia i akceptacji dla potrzeb osób niepełnosprawnych, chociaż władze kurortu i wszystkie instytucje wokół oficjalnie deklarują że to miejsce dla jest nich wyjątkowo przyjazne, a w realu wszystko i tak ma zostać tak jak było i to ponoć właśnie dla dobra niepełnosprawnych. A w rzeczywistości zamiast wypoczynku i rehabilitacji może ich tu spotkać niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a może życia – argumentują z rozczarowaniem niepełnosprawni uczestnicy turnusu w „Delfinie”.
Chociaż władze Międzyzdrojów oraz wszelkie instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo – także niepełnosprawnych uczestników ruchu drogowego – przyznają rację Stanisławowi Schubertowi, wygląda na to, że to pozorna troska, bo skoro wszystko zgodne jest z przepisami, o co tym niepełnosprawnym kuracjuszom chodzi?
Nie chcemy, by okazało się, że jednak to my mieliśmy rację – i na tym odcinku drogi dojdzie do kolejnego wypadku. Wtedy oczywiście wszyscy odpowiedzialni za przymknięcie oczu na tę sytuację okażą ogromny żal, ale czy to coś zmieni?
Jolanta Wiatr
Fot. Archiwum KSON


