


Gorzowskie sanktuarium św. Weroniki Giuliani, które powstało w 2007 roku przy parafii NMP Królowej Polski nawiedziły we wrześniu mniszki Klaryski Kapucynki z Krakowa, które na swoje utrzymanie zarabiają prowadząc manufakturę, wytwarzając przetwory, wyroby artystyczne i dewocjonalia.
Przy okazji siostry prezentowały książki o Świętej, a wierni mogli wesprzeć klasztor dając co łaska za produkty wytworzone przez mniszki. Były to między innymi przeciery i soki pomidorowe, sałatki warzywne, balsamy, kolorowe artystyczne mydełka, zawieszki zapachowe, różańce i inne dewocjonalia.
Była to też okazja do bezpośrednich rozmów z siostrami o św. Weronice ale również o przepisach na poszczególne wytwory. S. Judyta zdradziła, że smak i zapach przetworzonych warzyw jest oryginalny, ponieważ przeciery, soki i sałatki wykonane są z warzyw, które one same sieją i pielęgnują. Natomiast samo wykonanie nie różni się od tego, jak czyni to każda gospodyni w domu.
Siostry Judyta Katarzyna Woźniak i Katarzyna Czogała przez 3 dni prowadziły spotkania modlitewne z parafianami, spotykały się z młodzieżą, dziećmi i seniorami, którzy na co dzień przebywają w przykościelnym Klubie „Barka”.
Celem rekolekcji było przybliżenie sylwetki św. Weroniki, która uważana jest za tą Świętą, która ofiarowała swoje cierpienia za grzeszników.
Zakonnice mówiły o miłości w ludzkich relacjach, o pięknych i trudnych relacjach św. Weroniki. Rozważały temat: Czy można kochać tych, którzy nas ranią? Starały się odpowiedzieć na pytania jak te relacje przeżywać i jak je kształtować w rodzinach czy w różnych wspólnotach.
S. Judyta w rozmowie z TiT na pytanie o wybór swojej drogi zakonnej powiedziała, że pochodzi z Wołczyna gdzie parafię prowadzą Bracia Mniejsi Kapucyni więc od najmłodszych lat doświadczała duchowości św. Franciszka i św. Klary. Należała do oazy, otrzymując – wg niej dobrą formację. Czekała na wolę Bożą, czy ma pójść do zakonu czy wybrać życie świeckie, godziła się na wszystko co Pan Bóg wskaże. Była chętna do drogi zakonnej ale także do życia rodzinnego. Będąc w liceum nadal się godziła na pójście do zakonu, z myślą, że gdyby Pan Bóg tego nie chciał to też by się cieszyła. Ukończyła studia, potem pracowała jako wychowawczyni w świetlicy socjoterapeutycznej z dziećmi i młodzieżą. Udzielała się także we wspólnocie parafialnej.
Po pewnym trudnym zdarzeniu i utracie angażu wyjechała do pracy do Niemiec. Nie miała tam możliwości chodzenia do kościoła i uczestniczenia we Mszy św. . Jak powiedziała, nadszedł czas pustyni, nabrała wtedy pewnego dystansu do życia i zastanawiała się czego naprawdę chce. Po powrocie do kraju podjęła decyzję, że chce do zakonu o duchowości franciszkańskiej. – Jestem z tego pokolenia, że pierwszy kontakt znalazłam w internecie. Zgłosiłam się do sióstr w Krakowie. Kiedy stanęłam przed tym klasztorem pierwszy raz w życiu, poczułam w sercu, że wracam do domu. Teraz po dwudziestu latach mówię, że się nie pomyliłam. W tym roku w listopadzie minie 20 lat – powiedziała s. Judyta.
Gorzowski kościół jest pierwszym miejscem w Polsce, gdzie wprowadzono kult św. Weroniki Giuliani.
Św. Weronika żyła w XVII w. we Włoszech. Wstąpiła do sióstr klarysek-kapucynek. Poprzez pokutę wynagradzającą chciała zapobiec cierpieniom licznych dusz w piekle. Święta Weronika spisywała swoje przeżycia w diariuszu, który liczy 22 tys. stron rękopisu.
Wanda Milewska
Fot. Archiwum autorki


