Pasje Sylwii Jarosz

W każdym zawodzie najbardziej lubiani i poszukiwani są specjaliści, dla których praca jest jednocześnie pasją i którzy cały czas chcą się rozwijać. Taką osobą z zawodową misją jest Sylwia Jarosz, farmaceutka, która nie tylko prowadzi aptekę, ale też dba o to, żeby leki faktycznie leczyły, a nie szkodziły.

W jaki sposób? Otóż Pani Sylwia zawsze służy radą i pomocą dbając, aby klient został kompleksowo poinformowany, jak działa lek, kiedy należy go stosować i w jakim zestawie z innymi lekami. Dzieciństwo spędziła w Bolkowie, na szkołę średnią wybrała jeleniogórskiego Żeroma i klasę o profilu biologiczno-chemicznym. Wówczas okazało się, że biologia i chemia jest jej pasją. Później zdecydowała się na studiowanie farmacji na Uniwersytecie Medycznym w Katowicach. Pierwszą pracę rozpoczęła w aptece na osiedlu Zabobrze w Jeleniej Górze, gdzie po pięciu latach została kierowniczką. Następnie przyszedł czas na studia podyplomowe – najpierw była farmacja apteczna, a później opieka nad pacjentem geriatrycznym.

Momentem przełomowym była pandemia, która przyniosła wiele zmian w aptekarskim fachu. To był czas bardzo nerwowy i niepewny. Nikt tak naprawdę nie wiedział, jak groźny i zaraźliwy jest wirus Covid. Dlatego wszyscy ludzie będący niejako na pierwszej linii pandemicznego frontu musieli zastosować specjalne środki ostrożności. Również aptekarze przywdziali specjalne skafandry, maseczki i rękawiczki, oddzielając się od klientów dodatkowymi szybami z pleksi, aby chronić swoje zdrowie. Nie mogli się przecież zamknąć w domach – ktoś musiał sprzedawać leki, szczególnie te ratujące życie, stosowane w chorobach przewlekłych, czy też zwalczające infekcje bakteryjne i wirusowe. Pani Sylwia wypisywała recepty farmaceutyczne i wydawała leki ratujące życie. Apteka, w której pracowała, jako pierwsza dostała uprawnienia do wykonywania szczepień.

Specjalizacja w opiece nad pacjentem geriatrycznym pozwoliła na dokładne określenie potrzeb seniorów w zakresie farmacji. Okazało się, że bardzo ważne jest pochylenie się nad taką osobą, rozmowa na temat leków, które przyjmuje, wytłumaczenie co i jak działa, przejrzenie przyjmowanych medykamentów i rozpisanie w sposób jasny i wyraźny, co, kiedy i jak należy stosować. Pani Sylwia , zaczynając od Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych zaczęła odwiedzać różne środowiska osób niepełnosprawnych oraz seniorów i szerzyć farmaceutyczną wiedzę, dostosowaną do indywidualnych potrzeb pacjentów.

Dużą dezinformację i mętlik wprowadzają reklamy leków i produktów medycznych. Seniorzy są na nie szczególnie podatni. Poza tym wymieniają się informacjami między sobą na zasadzie, to co pomogło sąsiadce, na pewno pomoże i mi. Skutek jest tego taki, że kupują mnóstwo leków i przyjmują je nie bacząc na przeciwskazania oraz możliwe interakcje z innymi lekami. Szczególnie kwitnie internetowy handel suplementami – tu brakuje już jakiejkolwiek regulacji. Tymczasem polecane przez celebrytów produkty najczęściej kosztują dużo i mają znikome działanie. Trzeba wziąć pod uwagę, co faktycznie jest potrzebne organizmowi i dopiero wtedy uzupełniać te braki. Poza tym nie należy ślepo wierzyć reklamom – nie ma leku, który pomoże na wszelkie dolegliwości. Reklamy produktów medycznych niestety działają mocno na podświadomość i delikatnie mówiąc, często mijają się z prawdą.

Pani Sylwia spotyka się z seniorami i przegląda ich domowe apteczki. Pokazuje, które leki są zdublowane, bo mają tę samą substancję czynną, ale występują pod innymi nazwami. Zdarza się bowiem, że na przykład diabetolog przepisuje lek o nazwie A, a neurolog o nazwie B, tymczasem chemicznie są to te same produkty. Skutek jest tego taki, że pacjent przyjmuje podwójną dawkę zamiast pojedynczej. Często też ludzie przyjmują leki o złych porach dnia – na przykład hormon tarczycy powinien być stosowany wyłącznie rano i na czczo, bo inaczej się nie wchłonie i nie zadziała. Nie wolno też leków popijać sokiem grapefruitowym albo herbatką z dziurawca, a one dają najwięcej niepożądanych reakcji z lekami.

Niestety, dojrzałość farmaceutyczna społeczeństwa jest niska, a ilość przyjmowanych medykamentów zdecydowanie zbyt wysoka i źle dobrana. Podobnie jest z wiedzą dotyczącą szczepień – wciąż pokutuje pogląd, że szczepionki szkodzą. Ludzie nie chcą się szczepić i choroby, niegdyś wyeliminowane przez szczepionki, niestety wracają.

Kolejnym dylematem pacjentów jest dzielenie leków. Rzecz w tym, że tabletek powlekanych bez podziałki, a szczególnie tych o przedłużonym działaniu nie wolno dzielić. Jeżeli na tabletce jest charakterystyczna kreska, można ją przełamać, ale należy zadbać, aby ta druga połówka „na później” była właściwie zabezpieczona szczególnie przed wilgocią.

Seniorzy często pytają, czy mogą zwrócić niewykorzystane leki do apteki. Otóż nie. Każdy preparat, który wyszedł z apteki nie może do niej wrócić. Jednak często się zdarza, że pacjent odchodzi i zostaje po nim mnóstwo leków. Wtedy są one przekazywanie Caritasowi ze Szklarskiej Poręby.

Pani Sylwia nie tylko doradza w kwestiach zdrowotnych, ale też sama prowadzi zdrowy tryb życia. Lubi i często grywa w squoosha oraz tenisa, a także uprawia trening siłowy ze sztangą, polegający na wykonywaniu ćwiczeń z dużym obciążeniem w rytmie szybkiej muzyki.

Ponadto stara się aktywnie spędzać czas razem ze swoją córeczką, sześcioletnią Helenką. Prócz wspólnej gry w tenisa czy squoosha, obie jeżdżą na rowerach, chodzą po górach i zwiedzają okoliczne atrakcje.

Pani Sylwia pokazuje całym swoim życiem, że praca może być bardzo potrzebną społecznie pasją i że w Jeleniej Górze można żyć w pełni i radośnie, realizując się jako człowiek, mama, pracownik i społecznik.

Łukasz Muraszko

Fot. Użyczone

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Opublikuj post: