
Na bałtyckich plażach – o czym nie wie przeciętny letnik -turysta – o tej porze roku wcale nie jest tak miło jak latem. Wszystko przez to, że właśnie rozpoczął się okres silnych, jesiennych sztormów, które w znacznym stopniu wymywają mięciutki piasek z plaż i zabierają go z powrotem do morza.
Czy to znaczy, że latem nad brzegiem morza nie będzie już gdzie rozłożyć kocyka, aby się poopalać? Na szczęście dzięki tzw. refulacji zleconej przez Urząd Morski w Szczecinie, wschodni odcinek kołobrzeskiej plaży będzie większy. Tym razem dodatkowy piasek trafił na odcinek plaży w okolicach hotelu „Arka” (na zdjęciu).
Bo właśnie refulacja polega na „dosypaniu” z pomocą ciężkiego, specjalistycznego sprzętu na plaże morskiego piasku, którego jesienią i zimą pozbawiło je wzburzone morze. Piasek ten pochodzi z pogłębiania toru podejściowego do kołobrzeskiego portu. O ile urobek z pogłębiania toru wodnego w samym porcie nie zawsze nadaje się do wykorzystania na plaży, to już piach wydobyty przed główkami portowymi pozwoli poszerzyć znacznie morski brzeg nawet o kilkadziesiąt metrów. Sprzęt pracujący na plaży można było zaobserwować tuż przed Świętami Bożego Narodzenia.
Sztuczne zasilanie plaży w Kołobrzegu realizowane jest przy okazji robót czerpalnych na torach podejściowych do portów w Kołobrzegu oraz Darłowie. To rozwiązanie, które spełnia równocześnie dwa zadania: łączy poprawę bezpieczeństwa żeglugi z ochroną i odbudową linii brzegowej. Całość prac finansowana jest z budżetu państwa, a ich koszt wynosi około 5 milionów złotych.
Za realizację zadania odpowiada duńska firma Rohde Nielsen, wyspecjalizowana w tego typu inwestycjach hydrotechnicznych. Łącznie więc na plaże w Kołobrzegu i Darłowie trafi około 68 tysięcy metrów sześciennych materiału piaszczystego. Z tej ilości około 31 tysięcy metrów sześciennych zasili kołobrzeską plażę, natomiast pozostałe 37 tysięcy zostało przeznaczone dla Darłowa.
W Darłowie prace już się zakończyły. W Kołobrzegu refulacja potrwa do końca roku, w zależności od warunków pogodowych i morskich. Efekty już niedługo będą szczególnie widoczne dla spacerowiczów i turystów, którzy zyskają więcej przestrzeni do wypoczynku. Regularne zasilanie plaż piaskiem to jeden z kluczowych elementów ochrony wybrzeża przed erozją. Dla Kołobrzegu oznacza to nie tylko szerszą plażę, ale także lepsze zabezpieczenie pasa nadmorskiego i infrastruktury, która znajduje się w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Koszt tych prac jest ogromny, a ich efekt – efemeryczny, bo ze względu na występujące niemal co roku silne sztormy, trzeba je nieustanie powtarzać, aby plaże były szerokie i atrakcyjne dla turystów. Zauważają to zwłaszcza starsi kołobrzeżanie, którzy obserwują to od wielu lat. – To jest dopiero syzyfowa praca. Nie da się oszukać natury, przecież niedługo wszystko znów zabierze sztorm Czy naszych samorządowców nic nie nauczyły poprzednie refulacje? Pół roku i po piasku. I to jeszcze robią przed sztormami zimowymi. Co ja mówię, jakie pół roku? Poprzednia refulacja nie wytrzymała nawet miesiąca – denerwuje się kołobrzeżanin, mieszkający nad morzem od urodzenia.
Czy na pewno jednak szkoda pieniędzy na te prace? Z pewnością muszą się one opłacać. Jeśli nie byłoby u nas pięknych plaż, z pewnością nie przyjechaliby tu tak tłumnie wczasowicze.
Jolanta Wiatr
Fot. Archiwum Gazety Kołobrzeskiej


