
Już kolejny raz, dzięki dofinansowaniu z PFRON, członkowie naszego Stowarzyszenia Integracyjnego Osób Niepełnosprawnych Ruchowo „My też Potrafimy” na początku sierpnia wybrali się do Łodzi na wycieczkę „Śladami Ziemi Obiecanej”.
W imprezie uczestniczyło 10 osób niepełnosprawnych wraz z opiekunami, przyjaciółmi ze Stowarzyszenia i wolontariuszami. Wyjeżdżając o 5 rano z naszym zaprzyjaźnionym, sympatycznym i bardzo miłym panem kierowcą, mogliśmy podziwiać piękne widoki naszych gór oświetlonych wschodzącym słońcem.
W drodze do Łodzi zajechaliśmy do Oleśnicy, leżącej na starym szlaku bursztynowym, która prawa miejskie uzyskała w XIII w. Tam czekał na nas pan przewodnik, który najpierw zaprowadził nas do najważniejszej świątyni w mieście – kościoła Św. Jana Apostoła i Ewangelisty podniesionego do godności Bazyliki Mniejszej. Bazylika, zwana Kościołem Zamkowym, w 1616 r. została połączona z nim galerią. Znajduje się w niej jedyna zachowana w Europie Środkowej biblioteka łańcuchowa, a także organy, manierystyczna ambona, empory, barokowy ołtarz, loża książęca, stalle, dzwony oraz mauzolea Podiebradów i Wirtembergów z trumnami i sarkofagami członków obu rodów. Z pomocą przyjaciół, pokonując dwa progi, mogliśmy wjechać na wózkach inwalidzkich do bazyliki. Lecz do mauzoleum poszły jedynie osoby chodzące.
Następnie przeszliśmy na dziedziniec zamku zbudowanego w XIV w. i usytuowanego w południowo-zachodniej części fortyfikacji miejskich. Do 1492 r. księstwo oleśnickie należało do Piastów Śląskich, a po śmierci Konrada IX Białego zamek w 1495 r. przeszedł we władanie księcia ziębickiego Henryka I, potem księcia Jana i synów króla czeskiego Jerzego z Podiebradów. Od 1647 r. zamkiem zarządzały książęce rodziny z rodu von Wirttenberg-Weiltigen (Oels), potem von Braunschweig. W 1884 r. zamek stał się tronowym lennem monarchii pruskiej i rezydencją każdorazowego następcy tronu pruskiego, a od 1926 r., po wielu pertraktacjach – prywatną własnością rodziny von Hohenzollern. Na zamkowym dziedzińcu podziwialiśmy malownicze krużganki i liczne wmurowane w ściany płaskorzeźby oraz wieżę będącą najstarszą zachowaną częścią warowni, która w późniejszych latach została trochę przebudowana.
Na koniec przeszliśmy się po części miasta i wzdłuż zachowanych fragmentów średniowiecznych murów obronnych do Bramy Wrocławskiej, jedynej zachowanej z czterech bram, które były w mieście. Odrestaurowana w 2001 r. wieża bramy pełni dzisiaj rolę galerii sztuki.
Z Oleśnicy, już bezpośrednio, pojechaliśmy do Łodzi w poszukiwaniu śladów powieści Władysława Reymonta „Ziemia Obiecana”. Reymont tytułem nawiązał do biblijnej Ziemi Obiecanej, która przez Boga była obiecana Żydom i do której wędrowali pod przewodnictwem Mojżesza. Łódź była taką ziemią obiecaną, do której przybywało się w nadziei na znalezienie pracy, zrobienie kariery i zbicie fortuny. Osada prawa miejskie uzyskała w 1423 r. Początkowo Łódź rozwijała się jako małe miasteczko rolnicze będące własnością biskupstwa włocławskiego. W XIX w. zaczęła stawać się ważnym ośrodkiem przemysłu włókienniczego. Było to miasto wielokulturowe, zamieszkiwane m.in.: przez Polaków, Niemców, Żydów, Rosjan i Czechów, w którym przenikały się tradycje, obrzędy i przyzwyczajenia oraz mieszały się wielkie fortuny i jeszcze większe upadki. Dziś Łódź jest trzecim co do wielkości miastem w Polsce, ważnym ośrodkiem akademickim, kulturalnym i filmowym.
Zaraz po przyjeździe do Łodzi zwiedziliśmy willę fabrykanta Edwarda Herbsta, który pracował w fabryce włókienniczej Karola Scheiblera, której potem został dyrektorem, a po ślubie z córką Schreiblera stał się współwłaścicielem. Rezydencja (całkowicie niedostępna dla osób na wózkach inwalidzkich) została wyremontowana w latach 2011-13. Odtworzono wtedy wygląd domu fabrykanckiej rodziny z okazałymi wnętrzami i zachowanym pełnym układem funkcjonalnym pomieszczeń. Z kolei w dawnej stajni, do której można wjechać wózkiem, eksponowana jest kolekcja malarstwa z XIX i początku XX w.
Po zwiedzeniu zameldowaliśmy się w wygodnym hotelu „Ibis”. Osobom na wózkach inwalidzkich przydzielono pokoje z dostosowanymi łazienkami.
W drugi dzień, zaraz po śniadaniu, wraz z panem przewodnikiem wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta autokarem. Następnie przeszliśmy do Łódzkiej Manufaktury, która powstała na terenach dawnej fabryki Izraela Poznańskiego, jednego z największych łódzkich fabrykantów. Na zakupionej w 1871 r. Poznański do końca XIX w. stworzył liczący blisko 30 ha kompleks, w którym znajdowały się: tkalnie, przędzalnia, bielnik i apretura, farbiarnia, drukarnia tkanin i wykończalnia, oddział naprawy i budowy maszyn, ślusarnia, odlewnia i parowozownia, gazownia, remiza strażacka, magazyny, bocznica kolejowa oraz kantor fabryczny, pałac fabrykanta i budynki mieszkalne dla robotników. Po II wojnie światowej fabryka stała się własnością państwa i w latach 70. XX w. stanowiła jeden z największych zakładów włókienniczych w Polsce, eksportując produkcję do krajów bloku socjalistycznego. Z powodu wzrostu konkurencji z rynków europejskich i azjatyckich firma upadła w 1997 r. Obecnie wystawa w Muzeum Fabryki pokazuje, jak funkcjonował cały kompleks fabryczny, W czasie zwiedzania dla zwiedzających uruchamiane są zabytkowe maszyny. Dziś budynki dawnych zakładów Poznańskiego służą głównie jako ogromne centrum handlowo-rozrywkowe.
Tuż obok fabryki Izrael Poznański wybudował pałac (obiekt przystosowany do zwiedzania dla osób niepełnosprawnych). Jest to wspaniały przykład rezydencji łódzkiego przemysłowca oraz obecnie siedziba Muzeum Miasta Łodzi. Pałac służył rodzinie, a także jako biuro firmy. Współcześnie części przestrzeni nadano oryginalny charakter, pozostałe zaadaptowano do małych wystaw. Pałacowe pokoje zasłynęły jako sceneria do filmu ,,Ziemia obiecana”, do czego nawiązano w jednym z pomieszczeń. Z pałacu wyruszyliśmy na ulicę Piotrkowską licząca aż 4,2 km Jest to deptak stanowiący kręgosłup całego miasta. Wiele fasad kamienic poddano remontowi. Ustawiono też ławki z rzeźbami przedstawiającymi postacie znanych osób. Pan przewodnik pokazywał nam również niektóre podwórka, gdzie w głębi kamienic schowane są ładne zakątki.
Na trzeci dzień, po wymeldowaniu z hotelu, przeszliśmy piechotą do dzielnicy Księży Młyn, gdzie znajduje się zabytkowy pałac rodziny Scheiblerów – jednych z najsłynniejszych łódzkich fabrykantów. Karol Scheibler (zwanym ,,królem bawełny”), wspomagany posagiem żony, dorobił się fortuny, jakiej nie miał żaden inny przemysłowiec w kraju, a na jego osobie opiera się postać Bucholca w reymontowskiej ,,Ziemi obiecanej”. Wnętrza pałacu były wykorzystywane do nagrania 30 filmów. Obecnie mieści się tam Muzeum Kinematografii, które jest przystosowane do zwiedzania dla osób niepełnosprawnych. Jest to drugie pod względem wielkości archiwum filmowe w Polsce. Zachowuje i upowszechnia zabytki z dziedziny techniki, sztuki i kultury filmowej. Kolekcja muzeum budowana jest od 1986 r. Zbiory muzeum podzielone są na działy tematyczne obejmujące: technikę filmową; plakaty i scenografię oraz historię kina. Muzealna kolekcja to prawie osiemdziesiąt tysięcy eksponatów. Jest imponujący zbiór aparatów fotograficznych i kamer filmowych, kolekcja różnorodnych projektorów filmowych, zbiór plakatów oraz polskich i zagranicznych afiszy filmowych.
Następnie pojechaliśmy do Ogrodu Zoologicznego założonego w 1938 r. W 2022 r. łódzkie zoo prezentowało 3350 zwierząt z 554 gatunków. Ogród, jako jedyny w Polsce, prezentuje ariranie amazońskie, orangutany sumatrzańskie, krokodyle gawialowe, psy leśne. Jedną z największych atrakcji jest Orientarium, gdzie znajduje się podwodny tunel (26 m długości). 7 zbiorników oceanicznych mieści ponad 3 miliony litrów wody. Pływa w nich ponad 1300 osobników, które są przedstawicielami 180 różnych gatunków.
Po zjedzeniu obiadu, zmęczeni ale pełni wrażeń, wyruszyliśmy w drogę powrotną. Wycieczka wzbogaciła naszą wiedzę z różnych dziedzin, poznaliśmy nowe miejsca Polski i ich historię. Jak zwykle wszyscy się integrowali i pomagali sobie nawzajem. Nasze Stowarzyszenie działa już od 15 lat i niestety wszyscy odczuwamy upływ czasu, każda czynność wymaga od nas więcej wysiłku. Jednak nie poddajemy się słabościom. Mówimy sobie My też potrafimy i planujemy kolejną, przyszłoroczną wycieczkę.
Iwona Gucwa
Fot. Archiwum autorki


