Radio KSON: Rafał Fronia – himalaista

Maratończyk, himalaista, podróżnik, zdobywca ośmiotysięczników, pisarz. Rodowity Jeleniogórzanin, przez wielkie J, bo żyjąc tu od urodzenia, wciąż potrafi docenić walory – zarówno przyrodniczo-geograficzne jak i społeczno-gospodarcze Stolicy Karkonoszy. Jest to tym bardziej wymowne, że zwiedzając świat widział z pewnością wiele pięknych, atrakcyjnych miejsc, a jednak tutaj czuje swą przynależność, tu jest jego dom. Tworzy swoje życie zgodnie ze swymi pasjami, umiejętnie wykorzystując potencjały dostępne tu i teraz, bez zrzucania odpowiedzialności na okoliczności zewnętrzne.

Rafał Fronia jest przedstawicielem drugiego pokolenia polskich Jeleniogórzan. Jego rodzice urodzili się już tutaj. Po 1945 roku dziadkowie przybyli na tzw. ziemie odzyskane: rodzina ze strony ojca z centralnej Polski, rodzina ze strony mamy – z kielecczyzny.

W czasach PRL furtkę na świat młodemu Rafałowi otworzyło uczestnictwo w zawodach sportowych (Jeleniogórski Klub START) na międzynarodowym poziomie.

Ważnymi osobami, które rozbudziły w nim ambicję już w szkole podstawowej ( SP nr 10 w Jeleniej Górze) byli: nauczyciel WF-u Jarosław Zawadzki i jego mama, świetna matematyczka. Była to szkoła charakteru, twarda dyscyplina. Pani Zawadzka nauczyła go także wytrwałości. Kolejny etap edukacji: Szkoła Rzemiosł Artystycznych – tu znaczenie miała wyrozumiałość grona pedagogicznego dla ambitnego sportowca (a także zaplecze sanitarne i stołówka). Treningi to droga do szkoły – z centrum JG do Cieplic – oraz powrót biegiem przez Staniszów! Pomagali koledzy, pomagali nauczyciele: Tadeusz Mielko z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, Jacek Strzelczyk – kolejny wuefista.

Szkoła charakteru stała się stylem życia: Rafał Fronia nadal, teraz w wieku około 50 lat, regularnie trenuje: biega, jeździ na rowerze i korzysta z różnych możliwości, jakie daje nasz region (np. kajaki, narty).

W życiu zawodowym korzysta z doświadczeń podróżniczych i dzieli się nimi tworząc praktyczne, funkcjonalne opracowania kartograficzne Wydawnictwa Turystycznego PLAN, którego jest właścicielem.

Zaczęło się od biegów na orientację. „Aby przygotować mapę, trzeba mieć trochę talentu i bardzo dużo wiedzy i umiejętności.” Udało mu się w życiu połączyć pracę z pasją i z zarabianiem pieniędzy. Początki wydawnictwa PLAN sięgają pierwszej połowy lat ’90. Był to czas zmian i nowych możliwości. Prywatne przedsiębiorstwo zaczęło wydawać mapy turystyczne Karkonoszy i Jeleniej Góry, a dzisiaj jest jednym z większych przedsiębiorstw kartograficznych w Polsce (kilkaset tytułów w ciągłej ofercie). Sukces wynika także aktywnego uprawiania turystyki przez twórców wydawnictwa i ciągłego kontaktu z użytkownikami map, a co za tym idzie, ze znajomości potrzeb i oczekiwań klientów.

„Okazało się że firma którą założyłem w Jeleniej Górze może funkcjonować tak dobrze jak przedsiębiorstwa we Wrocławiu, w Warszawie czy w dużych aglomeracjach. To nieprawda, że trzeba wyjeżdżać za pracą i trzeba żyć w dużym mieście, w którym stoi się w korkach przez pół miesiąca w roku. Można to osiągnąć będąc mieszkańcem Jeleniej Góry i mieszkać w takim miejscu do którego ludzie przyjeżdżają na wczasy. (…) To jest wielki dar mieszkać w miejscu, o którym marzą wszyscy i przyjeżdżają tutaj na weekendy i na wakacje.”

Uczestnik wielu wypraw w najwyższe góry, m. in. na oba Gaszerbrumy, Broad Peak zimą, Nanga Parbat, Manaslu, Dhaulagiri, Pik Lenina czy Baruntse. (źródło: https://lubimyczytac.pl/autor/84007/rafal-fronia )

Ze słów Rafała Froni wynika, że pasja himalaistyczna wpisuje się w jego życiową filozofię. „Uwalnianie ducha przez umęczanie ciała.” Sport to jego metoda na życiowe perturbacje. Pierwsza wyprawa: z Jarosławem Mazurem na Mont Blanc. Zdobycie szczytu to przeżycie euforyczne – ta euforyczność stała się „nałogiem”, pasją, która jak wentyl pozwala wypuścić negatywne emocje. Przyszła kolej na wyższe góry: Kaukaz, Andy. Pojawiły się nowe kontakty z ludźmi o podobnych zapędach. W Afryce zobaczył Rafał Fronia zupełnie inne problemy – lud Koma nie miał dostępu do wody. Razem z grupą przyjaciół oraz ojcami Oblatami założyli stowarzyszenie finansujące budowę studni w Kamerunie. W tym czasie w rozmowach z zaprzyjaźnionym profesorem Markiem Janasem zaczął ujawniać marzenia o ośmiotysięcznikach, ten skontaktował go z Krzysztofem Bielickim. I to właśnie z Krzysztofem Bielickim zdobył Fronia Gaszerbruma II. W 2009 roku w Katmandu spotkał Artura Hajzera, który wciągnął go do programu „Polski Himalaizm Zimowy”.

Góry wysokie wymagają ogromnej pokory. „Ja, będąc tchórzem, nie podejmę ryzyka, które by wykraczało poza mój sposób kontroli.” Nie rywalizacja, a pokonywanie własnych słabości. „W górach jedynym przeciwnikiem dla człowieka powinna być jego własna słabość, stąd wspaniała czystość tego sportu wolnego od dopingu i od rywalizacji z innymi ludźmi.”

Stara się równoważyć czas spędzony w domu i na wyjazdach.

„Jak człowiek kocha drugiego człowieka, to bierze go tak w tej dobrej części, jak w tej złej części. Ja z gór wracam lepszy, bardziej chętny do kompromisów, a nie jestem łatwym człowiekiem, pewnie niezbyt prosto się ze mną żyje. Czasami żona sama mówi: może to już pora, żebyś pojechał w góry?”

Realizuje się także artystycznie, jako twórca książek podróżniczych czy dzienników. Dużym zainteresowaniem cieszyły się publikowane w Internecie dzienniki z Narodowej Wyprawy na K2 w 2018 roku.

Artykuł na podstawie rozmowy przeprowadzonej przez Stanisława Schuberta w Radiu KSON.Więcej publikacji z cyklu Jeleniogórzanie w Radiu KSON. Słuchajcie – warto!

Archiwum R. Froni

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Opublikuj post: