
W połowie czerwca br. W Teatrze Polskim w Bielsku – Białej miało miejsce przedstawienie „Służące do wszystkiego” na które zaproszono m.in. osoby z dysfunkcjami wzroku i była do spektaklu przygotowana audiodeskrypcja.
Audiodeskrypcja to specjalna ścieżka dźwiękowa przygotowana z myślą o osobach niewidomych i słabowidzących. Jej zadaniem jest „opowiedzenie” tego, co dzieje się na scenie oraz opis gestów i mimiki aktorów, scenografii, kostiumów, rekwizytów.
Przy wejściu na widownię widzowie, którzy chcieli korzystać z audiodeskrypcji otrzymali indywidualny nadajnik wraz z słuchawką za pomocą którego podczas przedstawienia słuchali lektora i jednocześnie śledzili akcję oraz reakcje aktorów na scenie. To połączenie dźwięku i obrazu tworzy pełne doświadczenie teatralne.
Cały proces związany z audiodeskrypcją podczas spektaklu odbywa się dyskretnie – osoby siedzące obok nie słyszą audiodeskrypcji i mogą oglądać spektakl bez żadnych zakłóceń.
„Służące do wszystkiego” to spektakl, który miał premierę we wrześniu 2025 r. na deskach bielskiego Teatru i powstał na podstawie głośnej książki Joanny Kuciel-Frydryszak (choć nie aż tak głośnej jak jej późniejsze „Chłopki”) i jest głosem w sprawie tych, którzy go nie mają lub nie są dobrze słyszani. To nie tylko służące z XIX i XX wieku, ale również współcześnie żyjące osoby, których prawo pracy nie dotyczy albo wystarczająco nie chroni. To nie tylko historia tytułowych bohaterek, które pracują ponad siły w zamian za kawałek chleba i dach nad głową. To także opowieść o podziałach klasowych, wielopoziomowych schematach przemocy, a ostatecznie również o wspólnocie, która staje się zalążkiem oporu.
Po przybyciu do miasta kobiety ustawiają się na rynku albo w okolicy pomnika i oczekują na zamożnych mieszczan poszukujących służby. Najpierw trafiają na stręczycielkę, która pośredniczy w ich zatrudnieniu, a właściwie w „castingu na służącą”, bo moment wyboru wymarzonej pracownicy przypomina bardziej zakup niewolników. Każda z kandydatek jest dokładnie oglądana przez przyszłych pracodawców, a jedna z nich musi zademonstrować tężyznę fizyczną, by udowodnić, że nie jest zbyt wątła. Ocenie podlega także ich wygląd, bo służąca nie może być zbyt ładna, w domyśle dlatego, żeby nie uwiodła „pana”. Nie może być też zbyt brzydka, a przede wszystkim musi dbać o higienę.
Realia życia tytułowych bohaterek widzowie poznają razem z Emilką, która po raz pierwszy zostaje służącą i na własnej skórze dowiaduje się, z czym przyjdzie jej się mierzyć. Już w momencie „castingu” traci tożsamość, staje się „jedną z Kaś lub Maryś”. I jako Kasia zaczyna pracę w domu „Madame”, gdzie śpi w kredensie, ale mimo to próbuje sprostać wymaganiom. Jest grzeczna, nie zadaje pytań, gotuje potrawy, których sama nigdy nie jadła i znosi przemoc zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Mimo to zaciska zęby, bo jak sama mówi, nie ma do czego wracać.
W pierwszej części spektaklu bohaterki „Służących do wszystkiego” są jeszcze grzeczne, sumiennie wykonują swoje obowiązki. Z czasem zaczynają się ze sobą spotykać, tworzą wspólnotę, która dodaje im sił i rozbudza wiarę w możliwość zmiany. W takich okolicznościach powstaje girls band.
Po przerwie na scenie wita nas iście punkowy zespół. Służące porzucają charakterystyczne fartuszki, a zamiast nich zakładają skórzane kurtki i okulary przeciwsłoneczne. Tak przygotowane zapraszają na koncert, podczas którego, pomiędzy kolejnymi piosenkami opowiadają swoje historie.
Choć mogłoby się wydawać, że teraz, kiedy są jednością, uda im się uwolnić, do rewolucji nie dochodzi. Jedna z nich się wyłamuje i za namową pracodawcy wraca do swoich obowiązków. Przy okazji ta służąca zwraca uwagę na kluczową dla tego typu zrywów kwestię – możliwość wzięcia w nim udziału to także przywilej. Kobieta wykrzykuje w stronę koleżanek, że nie każdy może sobie na to pozwolić. Ona akurat bardzo potrzebuje pieniędzy na chleb i w imię tego niezbędnego do życia celu jest w stanie znieść naprawdę dużo.
Przed spektaklem jak to miewa miejsce przy okazji spektakli z audiodeskrypcją odbyły się krótkie warsztaty dla osób z dysfunkcjami wzroku i ich przewodników podczas których była m.in. możliwość „obejrzenia dotykiem” strojów aktorek, rekwizytów, elementów znajdujących się na scenie oraz specjalnej dotykowej, przestrzennej makiety sceny.
Audiodeskrypcja, która była świetnie przygotowana do tego spektaklu, dała osobom z problemami wzroku możliwość samodzielnego odbioru tej sztuki teatralnej. Ułatwiła zrozumienie akcji, relacji między postaciami oraz detali scenografii. To narzędzie integruje i otwiera teatr na osoby z dodatkowymi potrzebami takimi jakimi są osoby niewidome i ociemniałe.
Przedstawienie z audiodeskrypcją odbyło się w ramach projektu „Spektakle bez barier 2026 – edycja XIII”, który dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Andrzej Koenig, ociemniały
Fot:Teatr Polski w Bielsku-Białej


