Z optymizmem i energią przez życie

Prezentujemy kolejną publikację w Radiu KSON z cyklu Jeleniogórzanie. Tym razem mówimy o Annie Bilińskiej. Urodziła się w Jędrzejowie, w poważanej, szlacheckiej rodzinie – z domu Pełka herbu Janina, natomiast panieńskie nazwisko jej mamy to Jakacka herbu Radwan.

Rodzice pochodzili z kieleckiego, a dziadek z północno-wschodnich kresów. Dziadek miał bardzo ciekawy zawód, a mianowicie projektował ogrody w wielkich majątkach. W jego ślady poszła mama Pani Anny, która ukończyła studia ogrodnicze w Poznaniu, a następnie w czasie studiów w Wyższej Szkole Rolniczej we Wrocławiu poznała swojego przyszłego męża.

Antoni Pełka miał bardzo duże problemy w powojennej, socjalistycznej Polsce, jako że był aktywnym działaczem PSL-u, znajomym Mikołajczyka i szefem młodzieży studenckiej we Wrocławiu. Gdy jego żona była w ciąży, został aresztowany i odsiedział w więzieniu ponad rok.

Pani Anna uczęszczała do Liceum Pedagogicznego w Jędrzejowie. Zapamiętała swojego wychowawcę z liceum, polonistę, pana Tadeusza Krzeszowskiego, a także nauczyciela historii pana profesora Ferenca.

Była harcerką i to właśnie z harcerzami przyjechała w 1965 roku na kurs do Jeleniej Góry, a dokładnie do Cieplic do pałacu Schaffgotschów, gdzie mieściła się Centralna Szkoła Instruktorów Zuchowych. W czasie tego pobytu poznała swojego przyszłego męża i w wieku 20 lat przeprowadziła się do niego do Jeleniej Góry. Rozpoczęła pracę w żłobku przy Zakładach Włókien Sztucznych Chemitex-Celwiskoza. Była to placówka tygodniowa, bardzo dobrze prowadzona i Pani Ania przepracowała tam 11 lat. Normy były wtedy zupełnie inne, grupy podopiecznych były bardzo liczne. Na przykład w grupie czterolatków było 32 dzieci. Po takim hałasie, stresie i zamieszaniu, pani Ania nie miała po pracy siły rozmawiać z własnym dzieckiem. Na szczęście w Celwiskozie zwolnił się etat w redakcji i można było zmienić pracę. Zaczęła się kariera dziennikarska w piśmie wydawanym przez jej zakład pracy.

W w tzw. międzyczasie Pani Anna ukończyła pedagogikę opiekuńczą z resocjalizacją.

Pod koniec grudnia 1989 roku zamknięto ZWS Chemitex-Celwiskoza, między innymi z uwagi na ich szkodliwe działanie dla środowiska. Była to wielka trauma dla załogi, szczególnie że zamykano też inne fabryki i gwałtownie wzrosło bezrobocie.

Na szczęście pani Anna znalazła pracę w internacie szkoły medycznej kształcącej pielęgniarki. Do tej pory w jeleniogórskiej służbie zdrowia pracują panie, które skończyły tę szkołę. Potem w szkole otwarto też inne kierunki kształcenia, np. ratownik medyczny, asystent stomatologiczny itd. Wraz z rozwiązaniem liceum i przejściem na nauczanie pomaturalne, uczniowie byli pełnoletni i obsługa pedagogiczna przestała być potrzebna. Internat przemianowano więc na bursę przyjmującą młodzież z innych szkół średnich Jeleniej Góry. Ostatni rok pracy był bardzo trudny dla Pani Ani, jako że pracowała tylko na noce. Z tym większą radością przeszła na emeryturę.

Ale nie zwolniła tempa, tylko oddała się swoim pasjom i zajęciom przynoszącym radość – uczestniczyła w spływach kajakowych (17 razy), chodziła na basen, do dziś jeździ na nartach (od 45 lat z grupą „Wesoły Autobus”) i zajmuje się działką ROD. Prócz tego została rodzicem zastępczym dla swojego wnuczka po śmierci synowej.

Ponadto jej znajomy, Waldemar Wiśniewski wciągnął ją w szeregi Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, do koła „Grotołazów” – tam między innymi organizuje wycieczki. Pani Ania od 45 lat jest też członkiem PTTK i bardzo chwali współpracę z KPN-em. Ponadto aktywnie działa w KSON-ie, gdzie jest bardzo lubiana za energię, życzliwość i poczucie humoru. Zaraża uśmiechem i za to wszyscy jesteśmy jej wdzięczni.

Opracowano na podstawie wywiadu przeprowadzonego dla Radia KSON 02.02.2025r.

Fot. Archiwum KSON

Miejsce na Twoją reklamę!

guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opublikuj post: