
Polska onkologia właśnie przechodzi cyfrową transformację, która usprawni pracę lekarzy i zapewni pacjentom szybszą, skoordynowaną opiekę. Wszystko dzięki Elektronicznej Karcie Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (e-DiLO), która ma być podstawowym dokumentem pacjenta w Krajowej Sieci Onkologicznej i ujednolicić procedury w całej Polsce.
To nowy etap w diagnostyce i leczeniu nowotworów, prace nad e-DiLO trwają już ponad rok i są w finalnej fazie. Centrum e-Zdrowia zapewniło właśnie, że e-DiLO uruchomione od 11 sierpnia, ale ze względu na różny poziom przygotowania placówek w całym kraju wprowadzony zostanie roczny okres przejściowy, w którym papierowa i elektroniczna karta będą funkcjonować równolegle. Integracja z systemami informatycznymi oraz szkolenie zespołów medycznych też wymagają czasu, a proces przygotowań obejmuje konsultacje, testy i analizę funkcjonalności zgłaszaną przez ośrodki onkologiczne. Dlaczego e-DiLO jest tak potrzebne? Otóż pomimo obowiązku wystawiania tradycyjnej, papierowej karty DiLO i braku limitów w finansowaniu świadczeń, nawet około 30 proc. chorych w Polsce jest leczonych poza szybką ścieżką onkologiczną. Oznacza to dłuższy czas diagnostyki i późniejsze rozpoczęcie terapii. Powody bywają różne: od problemów organizacyjnych po niewłaściwe interpretowanie przepisów i modele rozliczeń, które skłaniają część ośrodków do wykonywania świadczeń poza Pakietem Onkologicznym.
Tymczasem DiLO – te już w formie elektronicznej – pozwoli uszczelnić ten proces. – Elektroniczna karta wyeliminuje ryzyko nieumyślnego pominięcia pacjenta, automatycznie widoczna jest w systemie i łatwiejsza do kontroli. Każdy pacjent w Krajowej Sieci Onkologicznej musi bowiem mieć kartę DiLO, a jej wystawienie jest prawnym obowiązkiem placówki. Brak karty oznacza wyłączenie pacjenta z szybkiej ścieżki, co w onkologii jest nieakceptowalne – podkreśla prof. Piotr Rutkowski, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. – Jej brak oznacza przede wszystkim ryzyko opóźnienia terapii, które w onkologii może mieć poważne konsekwencje – dodaje. W czym jest lepsze, nowe, tzw. e-DiLO?
Otóż dla pacjenta elektroniczna karta to przede wszystkim większe bezpieczeństwo i pewność, że zostanie wdrożony odpowiedni tryb diagnostyki i leczenia. Dzięki cyfrowej formie lekarze będą mieli natychmiastowy dostęp do wyników badań, informacji o etapach diagnostyki i ustaleniach konsylium, niezależnie od miejsca, w którym chory się leczy. Zniknie też problem zagubionych dokumentów, nieczytelnych formularzy oraz opóźnień związanych z przekazywaniem papierowych kart.
E-DiLO zapewni więc płynniejszą współpracę między ośrodkami, szybszy obieg informacji i lepszą koordynację całego procesu. Pacjent zyska przejrzystość etapów diagnostyki i wiedzę o tym, co dzieje się na każdym kroku jego leczenia. Z perspektywy systemu e-DiLO to narzędzie, które wprowadza nową jakość monitorowania opieki onkologicznej w czasie rzeczywistym. Cyfrowa karta pozwoli na analizę terminów, jakości świadczeń i faktycznej ścieżki terapeutycznej pacjentów nawet w kilku różnych ośrodkach. Ułatwi kontrolę realizacji obowiązków przez placówki oraz poprawi dostęp do danych niezbędnych do planowania polityki zdrowotnej. – Cyfrowa wersja karty pozwoli identyfikować nieprawidłowości, skracać czas diagnostyki i eliminować różnice w standardzie opieki między regionami. Jest to jeden z kluczowych elementów budowy sprawnie działającej Krajowej Sieci Onkologicznej – podsumował prof. P. Rutkowski.
Jolanta Wiatr
Fot. Pixabay/zdjęcie ilustracyjne


